Co zrobić, jeśli w dalekiej trasie zepsuje się samochód?

Wieczorem wracasz do domu z ważnego spotkania w innym mieście. Z całą rodziną jedziecie na obiad na wieś do wujka Czarka. Z narzeczoną wyruszyliście wreszcie w góry na zasłużony i długo oczekiwany urlop. Wszystko gra do momentu, w którym przestaje grać. Awaria! Samochód krztusi się, dusi, aż wreszcie staje na dobre na drodze z Wsi Małej do Wsi Jeszcze Mniejszej. Co teraz? Wprawdzie nie da się przewidzieć, kiedy samochód ulegnie awarii ale łatwo się do niej przygotować – na wszelki wypadek.

Bez nerwów!

Jesteśmy daleko od domu, dlatego nie możemy poprosić o pomoc rodziny i znajomych. Nikt obok nas nie przejeżdża, a jeśli już pojawia się jakiś samochód, to ignoruje nas i jedzie dalej. Zupełnie niepotrzebnie zaczynamy się denerwować. Samochód to przecież w gruncie rzeczy przedmiot i jak wszystkie rzeczy martwe może po prostu… przestać działać. Powinniśmy być przygotowani na taką ewentualność. A najczęstszy scenariusz drogowego kłopotu to właśnie spanikowany kierowca i zdenerwowani pasażerowie, głodni i zmarznięci, czekający na zbawienie na wąskim poboczu. To idealne warunki dla pracowników przypadkowej pomocy drogowej, którzy za swoje usługi zażądają bezpodstawnie wygórowanej zapłaty. Co więcej, samochód odholują auto1pewnie do zaprzyjaźnionego warsztatu pana Mietka. A pan Mietek – zgadliście – za swoje usługi zażąda bezpodstawnie wygórowanej zapłaty. Między innymi dlatego o przewidywanej cenie usługi powinniśmy pomówić jeszcze przed wezwaniem pomocy drogowej.

Gdzie szukać pomocy?

Z tego powodu przed dłuższą podróżą w pierwszej kolejności powinniśmy sprawdzić, czy firma, w której ubezpieczyliśmy samochód, zapewnia nam bezpłatną pomoc drogową. Gwarantujący taką pomoc pakiet assistance wiele firm dodaje gratis do ubezpieczenia OC. Musimy jednak pamiętać, że to często pomoc sprowadzająca się np. wyłącznie do terenu Polski. Niektóre firmy zapewniają holowanie tylko na dystansie nieprzekraczającym 150 kilometrów. Nie zapominajmy, że z reguły assistance pomoże nam dopiero wtedy, kiedy do awarii dojdzie nie bliżej, niż 30 – 50 km od miejsca zamieszkania. Bardziej zaawansowany wymiar pomocy może zapewnić nam ubezpieczenie roczne. Pakiety ubezpieczeń (obejmujące np. darmową pomoc drogową i przetransportowanie samochodu do warsztatu, zapewnienie samochodu zastępczego a czasami nawet rezerwowy nocleg) są często dołączane także do kont bankowych albo kart kredytowych. Pamiętajmy, żeby o tych możliwościach dowiedzieć się odpowiednio wcześniej i mieć przy sobie wszystkie ważne numery telefonów. Dobrym pomysłem będzie umieszczenie ich w dowodzie rejestracyjnym – komórka może się przecież rozładować.

Bezpieczeństwo i profesjonaliści

Nie zapominajmy o bezpieczeństwie – włączmy światła awaryjne, jeśli mamy (lepiej mieć), to ubierzmy kamizelkę odblaskową. Wszyscy pasażerowie powinni opuścić auto i oddalić się od miejsca awarii, które musimy oznaczyć trójkątem ostrzegawczym – na poboczu, w odległości 100 metrów na autostradzie, poza terenem zabudowanym w odległości 30 – 50 metrów, a na terenie zabudowanym kilka metrów od pojazdu albo nawet na nim. Za wykonywanie telefonów zabierzmy się dopiero wtedy, kiedy mamy pewność, że jesteśmy bezpieczni. Możemy zadzwonić np. do firmy Compass, która otoczy nasz chwilowo niedziałający pojazd profesjonalną opieką: http://www.compass.waw.pl

10 Komentarze

  1. Ostatnio strzeliła mi opona na autostradzie. Jechałam załadowanym samochodem. Wysiadam i nie wierzę. Nie dam rady, musiałabym wyjąć wszystkie rzeczy z samochodu. Po czym zatrzymuje się obok mnie pomoc drogowa i bez problemu wymieniają mi koło:D:D Nie chcieli żadnych pieniędyz ode mnie! Są jednak dobrzy ludzie na tym świecie 🙂

  2. Ja mam wykupione ubezpieczenie na wszystko więc mam nadzieję, że jeśli coś mi się stanie to przyjadą mi pomóc 🙂 Póki co nigdy nie miałem takich przygód, jestem zadowolony ze swojego auta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*